poniedziałek, 29 września 2014

Londyn

Hej. Jak wspominałam w ostatnim wpisie, byłam 4 dni w Londynie (+ 2 dni jazdy autokarem w dwie strony). Żeby przeczytać całą notkę, lepiej znajdź trochę wolnego czasu, bo tego nie da się opisać w trzech zdaniach.

Jechaliśmy autobusem przez Polskę, Niemcy, Holandię, Belgię i Francję. Najnudniejsza była przeprawa promem przez Kanał Angielski, bo trwała tylko 2 godziny, więc nie opłacało się nawet zasypiać. Kupiłam gorącą czekoladę i czytałam książkę (tak w ogóle, polecam "Grę w kłamstwa"). Późniejszy dojazd autokarem do Londynu trwała kolejne 2 godziny. Około 10:00 byliśmy już w hotelu. Nie było w nim nic niezwykłego. Pokój około 3x2, trzyosobowy. "Łóżko małżeńskie" i jedno łóżko na piętrze. Mi trafiło się "jedynka". Tam właściwie nie dało się przejść, bo 3 rozłożone walizki ograniczały dojście gdziekolwiek. 6 toalet i 4 prysznice były na korytarzu. Do "łazienki" wieczorem nie było jakiejś dużej kolejki, choć na wycieczkę pojechało 49 osób.

Po południu pierwszy raz jechaliśmy metrem. Nie było w nim nic szczególnego, choć dla niektórych było to nowością (w moim mieście nie ma pociągów, a ja codziennie wracam ze szkoły PKS'em). W dwie godziny mieliśmy zwiedzić muzeum historii naturalnej w mniejszych grupach, co okazało się niemożliwością. Ja, niczym "Japoński turysta" tylko przechodziłam pomiędzy wszystkimi gablotami i robiłam dużo zdjęć, ale większość są w kiepskiej jakości, więc nie będę ich pokazywać. Następnie płynęliśmy statkiem po Tamizie.


Tower Bridge. Najpiękniejszy, choć nie najstarszy most w Londynie.

Później w planie był Tower of London, spod którego zrobiłam jeszcze jedno zdjęcie, które przed sekundą ustawiłam na tło pulpitu w laptopie.



Widok był naprawdę śliczny. W zamku najpiękniejszą wystawą były klejnoty królewskie, czyli m.in. miecze, korony i stroje koronacyjne. Najciekawszą była korona Królowej Elżbiety II.

Tak skończył się pierwszy dzień.

Drugiego dnia pojechaliśmy zobaczyć Zamek w Windsorze.



Pałac nie podobał mi się. Po prostu miał prosty styl, którego nie lubię. Wolę wymyślne wzory, aby "nie wiadomo było, na czym oka zawiesić".

Budka telefoniczna, której fotkę zrobiłam jeszcze pierwszego dnia (zapomniałam wspomnieć) wygląda dokładnie tak samo jak na zdjęciach w internecie,



Tak naprawdę to by było na tyle. Czekaj, nie wyobrażaj sobie, że to koniec wycieczki! Jeszcze pozostał mi do opisania piątek. Ostatniego dnia były najciekawsze atrakcje.

Pierwszy przystanek to Madame Tussaue, czyli Muzeum figur woskowych w Londynie. Muszę przyznać, że się zawiodłam, bo na wystawie nie było figury woskowej Seleny Gomez, na którą tak bardzo czekałam. W zamian zobaczyłam inne gwiazdy, które też bardzo lubię.

Zacznijmy od początku. Zaczynało się zwiedzanie od samej góry, gdzie były gwiazdy filmowe i osobistości. Będę pokazywać wam tylko najładniejsze fotki, które zrobiłam.


Leonardo DiCaprio


Emma Watson



One Direction

Tak właściwie, to 1D mieli dla siebie osobną salę, ale piętro było to samo, dlatego dodałam ich do tej kategorii. Dalej poszłam z koleżankami do gwiazd kina.

Później piętro rodziny królewskiej.


Królowa Elżbieta II z mężem Filipem

Gwiazdy muzyki i polityki też musiały się pojawić:


Michael Jackson



Justin Timberlake



Amy Winehouse



Britney Spears


Barack Obama

Po drodze było jeszcze piętro horroru, gdzie znajdywał się coś jak domek strachu. Był taki tłum ludzi, że ja i moja koleżanka nie miałyśmy się jak wycofać. Jakieś wyskakujący zombie, potwory zachodzące od tyłu i zakrywające ci oczy... Prawie straciłyśmy głos. Jeszcze piętro, na którym wsiadłyśmy się do wagonika przypominającego londyńską taksówkę i zwiedzałyśmy coś jak scenki z historii Anglii. 

Na końcu strefa Marvela (jak ja tego nienawidzę). Nie robiłam tam zdjęć, bo tłum był na tyle duży, że ledwo dało się oddychać. Wszyscy czekaliśmy na pokaz zmontowanego przez muzeum 0,5 godzinnego filmiku o postaciach z tych kreskówek. Muszę przyznać, że było nawet ciekawie, biorąc pod uwagę efekty specjalne. Tak zakończyło się muzeum figur woskowych.


Nie wiem, dlaczego wcześniej zapomniałam wspomnieć (tak, tak, moja skleroza nadal aktywna) o Pałacu Buckingham.




Ostatnim przystankiem w naszej wycieczce był London Eye. Przy okazji sprawdziłam, że nie mam lęku wysokości. Widok był cudowny, zresztą sami możecie ocenić:




Tym optymistycznym akcentem mogę zakończyć opowieść o mojej wielkiej wyprawie do Londynu. Tak naprawdę nie spodobał mi się Londyn, bo w wielu rzeczach przypominał Warszawę, ale za to bardzo Oxford przypadł mi do gustu, bo tam było czuć i widać ten stary klimat dawnej Anglii.


W komentarzach możecie zostawiać swoje pomysły na kolejne posty (moja wena twórcza chwilowo zanika przez tonę prac domowych). Oczywiście (jeśli jeszcze tego nie zdobyłeś/aś) obserwuj mojego bloga i wpadaj codziennie, a może będę wstawiać posty częściej.

niedziela, 21 września 2014

No i co dalej?

Hej. Jak wiecie, jestem bardzo zmienna, co już było na moim blogu nie raz. Nie wiem, co na nim pisać. Będzie tak o wszystkim i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Jutro spełnią się moje marzenia. Jadę do Londynu!



Moja szkoła zorganizowała wycieczkę do jednego z trzech państw, w których chcę być. Już zostały tylko Włochy i Hiszpania. Może załapue się na międzynarodowe wymiany do Hiszpanii. Nie ważne. Za 30 h będe chodzić po uliczkach Londynu! Co prawda tylko 4 dni, ale lepsze to, niż nic. Wyjeżdżam w poniedziałek 22.09 o 7:00. Coś za coś. Może uda mi się napisać post podczas wyjazdu. Będe na szczycie london eye. Przy okazji sprawdzę, czy nie mam lęku wyskości. Muzeum figur woskowych, będzie jednym z fajniejszych wycieczek. Jest tam figura Seleny Gomez (tak, tak, nadal jestem selenator). Naprawdę, to będzie najlepszy tydzień w moim życiu. 

Już zaczynam mówić po angielsku. Najgorsze w podróżowaniu za granicą jest to, że nie idzie się dogadać. Jak byłam na wakacjach w Bułgarii, to tam wszyscu co drugie słowo rozumieli po polsku. To było fajne, bo nie trzeba było mówić po angielsku lub francusku (obu języków się uczę). W Anglii z mówieniem będzie gorzej, ale jadą ze mną koleżanki, które pewnie w ogóle nie będą się odzywać. To pocieszające.

Nie mogę się już doczekać. Mam nadzieję, że będziecie za mną tęsknić. Do następnego postu!
Copyright © 2014 Orsolia
Designed By Blokotek