poniedziałek, 27 lipca 2015

seria "Akademia Wampirów" - recenzja książkowa

Dziś na moim blogu recenzja serii (podkreślmy - SERII) pt. "Akademia Wampirów". Piszę o wszystkich sześciu tomach, bo nie pamiętam, co było w każdej z części.
Tę książkę czytałam dawno (w tym momencie Ula szuka post, gdzie wrzuciłam zdjęcie z pierwszą częścią). Serię zaczęłam dokładnie 30 kwietnia 2014 roku, więc to było jakiś czas temu. Mam nadzieję, że nic nie pomylę w czasie pisania recenzji.

Jak dowiedziałam się o tej książce: tak właściwie to nie wiem, czy to ze względu na film, czy na namowy koleżanki. Może to i to? Pamiętam, że premiera ekranizacji była w walentynki tamtego roku i bardzo chciałam ją zobaczyć. Oczywiście już to zrobiłam (i recenzję będzie mogli przeczytać wkrótce).


Troszkę o fabule: Teraz wyjrzyj przez okno (i tak wiem, że nie chce ci się ruszyć dupy, ale gratuluję, jeśli to zrobiłeś). Świat w książce jest dokładnie taki sam, jak za twoim oknem. Może z jednym wyjątkiem - istnieją dhampiry, skrzygi i moroje. Co to takiego? Trzy rodzaje wampirów. Dhampiry są prywatnymi ochroniarzami moroji, czyli coś w stylu rodziny królewskiej. Skrzygi to zmutowane wampiry, które chcą zabić lub zmienić w takich jak oni pozostałe "gatunki". Zapoznaliśmy się ze światem. Teraz co nieco o bohaterach. Rose jest dhamirem i chroni swoją najlepszą przyjaciółkę Lisę, która jest ostatnią ze swojego rodu, ponieważ jej rodzice i brat zginęli. Rose i Lisa mają specjalny dar- mogą widzieć, co robią one nawzajem.  Razem uciekły ze szkoły. Razem mieszkają i dbają o siebie m.in. Rose daje krew przyjaciółce. Niestety, nauczyciele szkoły szukali ich i to im się udało. Odnajduje je przystojny dhampiry - Dimitri.
Dziewczyny muszą wrócić do szkoły, choć to będzie najłatwiejszą przygodą ze wszystkich, które je spotkają.

Moja ocena: seria jest bardzo fajna, choć pamiętam tylko początek i koniec serii, a co się działo "po  drodze" jest za taką wielką chmurą. Co prawda świat jest fajnie zbudowany, historia bardzo oryginalna, ale czegoś brakuje, by cała opowieść była dokładnie zapamiętana. Mogę zdradzić, że fabuła "wychodzi" poza liceum, co nie za bardzo mi się podobało. Mimo wszelkich niedoskonałości polecam tę serię wszystkim fanom fantastyki.

Ocena:
7,5/10

poniedziałek, 20 lipca 2015

Book haul! + 100 post

Miałam w planach dodać zupełnie inny post, ale w piątek dostałam wielką paczkę (właściwie 4 paczki, ale większość to podręczniki) z książkami. Oczywiście muszę się wam pochwalić, bo ja kupuję książki tylko w lipcu, a resztę pożyczam z biblioteki lub pobieram w formie ebooka. (Oczywiście moim marzeniem jest mieć te wszystkie książki na półce, ale 1. Nie stać mnie na kupno ich wszystkich 2. Wybieram tylko takie z ładną okładką 3. W przyszłości i tak będę mieć je wszystkie.) Dziś rano poszłam do biedronki specjalnie po jedną pozycję, która będzie niespodzianką niewymienioną w stosiku.

Jest to także już setny post na moim blogu. To nie jest do końca prawda, ponieważ część starszych postów usunęłam, ponieważ usunęły mi się zdjęcia, które tam dodałam i nie potrafiłam ich znaleźć.
Mimo wszystko bardzo się cieszę, że akuratnie dziś jest ten jubileuszowy post.

Przejdę może już do książek. Od razu chcę zapewnić, że kiedyś pojawią się ich recenzje, ale najpierw muszę je przeczytać (XD), a potem ustawiają się w kolejce wszystkich recenzji, które muszę opublikować.

 Tak prezentuje się cały stosik:

1. "Szczygieł" - Donna Tartt
 2. "Papierowe miasta" - John Green
 3. "19 razy Katherine" - John Green 
 4. "Szukając Alaski" - John Green
 5. "Poradnik pozytywnego myślenia" - Matthew Quick
 6. "Zaginiona dziewczyna" - Gillian Flynn
 7. "Dawca" - Lois Lowry













"Szczygieł" - Donna Tartt 

Theo Decker cudem ratuje się z wybuchu. Z ruin muzeum wykrada niewielki, dziwnie fascynujący obraz. Ulubiony obraz matki, którą stracił w zamachu.
Szczygieł będzie towarzyszył Theo w podróży: od ekskluzywnych apartamentów przy Park Avenue po rozpustę półświatka w Las Vegas. Przez zakurzony labirynt podupadającego nowojorskiego antykwariatu po ciemne zakątki Amsterdamu. Obraz, który początkowo jest dla Theo bezcennym skarbem, z czasem sprowadzi go do podziemia handlarzy sztuką sprawi, że Theo znajdzie się w samym środku śmiertelnie niebezpiecznego, zaciskającego się kręgu.
Szczygieł to epicka powieść, która łączy w sobie elementy zagadki kryminalnej i Bildungsroman. To klasyczna opowieść o utracie i obsesji, przetrwaniu i tworzeniu siebie od nowa, i o bezlitosnych kolejach losu.
Szczygieł to największe wydarzenie literackie ostatnich lat - powieść zdobyła Nagrodę Pulitzera i Carnegie Medal, była nominowana do National Book Critics Circle Award i Baileys Women's Prize, znalazła się na listach najlepszych powieści roku wielu opiniotwórczych mediów. Była bestsellerem w wielu krajach i sprzedała się do tej pory w ponad trzech milionach egzemplarzy.

Gdy tylko zobaczyłam tą książkę w Empiku, pierwsza myśl to "Co to za książka?", druga to "Muszę ją mieć.". Tak szczerze, to tak jest w wypadku wszystkich książek. Jednak ta okładka tak pięknie wygląda, tak zachęca do przeczytania, że nie sposób jej się oprzeć.

"Papierowe Miasta" - John Green

Quentin Jacobsen - dla przyjaciół Q - ma osiemnaście lat i od zawsze jest zakochany we wspaniałej koleżance, zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum. Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć, musi przemierzyć setki kilometrów w USA. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni, niż sądzimy. Czy dowie się, kogo szuka i kim naprawdę jest Margo?
Papierowe miasta zadebiutowały na 5. miejscu listy bestsellerów "New York Timesa" i otrzymały w roku 2009 wyróżnienie Edgar Award w kategorii Mystery dla młodzieży. W wielu amerykańskich liceach i college'ach omawia się je wraz z tomem wierszy Walta Whitmana Źdźbła trawy, które odgrywają w powieści ważną rolę.

Musiałam kupić tę książkę zanim film wejdzie na polskie ekrany. (Zabrzmiało bardzo poważnie, jestem dumna z tego zdania.) Nie podoba mi się filmowa okładka, a chciałam mieć wszystkie książki Johna Greena w tej wersji (mam tylko Gwiazd Naszych Wina w filmowej wersji). Po za tym QUENTIN - to imię jest boskie! Ja czuję, że to będzie bardzo fajna postać.

"19 razy Katherine" - John Green

Katherine V uważała, że chłopcy są odrażający
Katherine X chciała się tylko przyjaźnić
Katherine XVIII rzuciła go drogą mailową
K-19 złamała mu serce
Colin Singleton gustuje wyłącznie w dziewczynach o imieniu Katherine. A te zawsze go rzucają. Gwoli ścisłości, stało się tak już dziewiętnaście razy. Ten uwielbiający anagramy, zmęczony życiem cudowny dzieciak wyrusza w podróż po Ameryce ze swoim najlepszym przyjacielem Hassanem, wielbicielem reality show Sędzia Judy. Chłopcy mają w kieszeni dziesięć tysięcy dolarów, goni ich krwiożercza dzika świnia, ale za to nie towarzyszy im ani jedna Katherine. Colin rozpoczyna pracę nad Teorematem o zasadzie przewidywalności Katherine, za pomocą którego ma nadzieję przepowiedzieć przyszłość każdego związku, pomścić Porzuconych tego świata i w końcu zdobyć tę jedyną. Miłość, przyjaźń oraz martwy austro-węgierski arcyksiążę składają się na prawdziwie wybuchową mieszankę w tej przezabawnej, wielowarstwowej powieści o ponownym odnajdywaniu samego siebie.

Szczerze, kupiłam tę książkę bez czytania opisu z myślą "Pewnie to o jakiejś Katherine, która pokazuje swoje dziewiętnaście twarzy". Moja wyobraźnia jest bardzo duża, ale w życiu nie wpadłabym na pomysł takiej fabuły. Jestem ciekawa tej książki mimo wybieraniu dziewczyn przez głównego bohatera na podstawie imienia.

"Szukając Alaski" - John Green

Życie Milesa Haltera było totalną nudą aż do dnia, gdy zaczął naukę w równie nudnej szkole z internatem. Wtedy spotkał Alaskę Young. Piękną, inteligentną, zabawną, seksowną i do bólu fascynującą. Alaska owinęła sobie Milesa wokół palca, wciągając go do swojego świata i kradnąc mu serce. Czy dzięki niej chłopak odnajdzie to, czego szuka? Wielkie Być Może - najintensywniejsze i najprawdziwsze doświadczenie rzeczywistości.
Głęboko poruszająca książka Johna Greena, porównywana z przełomowym Buszującym w zbożu J.D. Salingera, to powieść o myślących i wrażliwych młodych ludziach. Zbuntowanych, szukających intensywnych wrażeń i odpowiedzi na najważniejsze pytania: o miłość, która wywraca świat do góry nogami, o przyjaźni, której doświadcza się na całe życie.
Bestseller "New York Timesa", laureat prestiżowej nagrody Michael L. Printz Award.

Nie powiem nic na temat tej książki, ponieważ już ją przeczytałam (LINK). Chciałam ją mieć na półce razem ze wszystkimi książkami Johna Greena, dlatego ją zakupiłam.

"Poradnik pozytywnego myślenia" - Matthew Quick

Poznajcie Pata. Pat ma pewną teorię - jego życie to film, który zakończy się happy endem, czyli powrotem do jego byłej żony. Pat musi tylko spełnić kilka warunków: robić codziennie setki brzuszków, czytać więcej książek, ćwiczyć bycie miłym i dwa razy dziennie łykać kolorowe pastylki. Niestety nic nie układa się tak, jak powinno. Na domiar złego za Patem łazi piękna, choć równie zwariowana jak on Tiffany, prześladuje go piosenka Kenny'ego G, a nowy terapeuta sugeruje zdradę jako formę terapii!
Pat nie przestaje jednak myśleć pozytywnie. Czy to wystarczy, by osiągną swój cel?
Dwoje do poprawki, czyli cudna historia nieźle zakręconej pary. Wciąga!!! - Dorota Wellman
Poruszająca, ale i zabawna powieść o realizacji marzeń oraz nadziei wbrew wszystkiemu. Polecam. - Marcin Prokop
Na podstawie powieści Poradnik pozytywnego myślenia powstał scenariusz filmu pod tym samym tytułem. Główne role zagrali Bradley Cooper (Pat) oraz Jennifer Lawrence (Tiffany). Partnerują im Robert De Niro (ojciec Pata)i Jacki Weaver (matka głównego bohatera). Wszyscy otrzymali za te role nominacje do Oscara, a sam film zebrał ich aż 8. Jennifer Lawrence uhonorowano Złotym Globem i Oscarem.

Dlaczego kupiłam tą książkę? I nie dlatego, że nie mogłam znaleźć ebooka, nie wiem jak możecie sobie tak myśleć.... Poza tym (według opisu) książka jest tak samo zwariowana jak ja, a czasem trzeba coś takiego przeczytać.

"Zaginiona dziewczyna" - Gillian Flynn

Jest upalny letni poranek, a Nick i Amy Dunne obchodzą właśnie piątą rocznicę ślubu. Jednak nim zdążą ją uczcić, mądra i piękna Amy znika z ich wielkiego domu nad rzeką. Podejrzenia padają na męża. Nick coraz więcej kłamie i szokuje niewłaściwym zachowaniem. Najwyraźniej coś ukrywa i bez wątpienia daleko mu od wymarzonego ideału - ale czy rzeczywiście jest zabójcą? Z siostrą Margo u boku próbuje udowodnić swoją niewinność. Jednak jeśli Nick nie popełnił zbrodni, co się stało z jego cudowną żoną?
Wciąga i zmusza do czytania z siłą czystego, lecz wstrętnego narkotyku. - The Chicago Tribune
Autorka na nowo odkrywa małżeństwo jako baśń o cynicznej symbiozie. Przeczytaj i pozostań singlem! - Financial Times
Pokrętnie dobre. - Marie Clarie
Mrożąca krew w żyłach, stylowa opowieść. - Elle
Zaginiona dziewczyna to piekielnie mroczny thriller z wyrafinowaną intrygą i wartką akcją. Gillian Flynn z właściwą sobie znajomością ludzkiej psychiki stworzyła powieść o małżeństwie, w którym bardzo źle się dzieje. Książka natychmiast podbiła serca krytyków i czytelników. Przeniesiono ją na ekran w reżyserii Davida Finchera.

Czasami mam chęć przeczytania czegoś krwawego. (Opowieść na dziś: Na lekcji języka polskiego pierwszy dzień omawialiśmy "Balladynę". Zapytana, co najbardziej podobało mi się w lekturze, powiedziałam: "Proszę pani, ja może jestem dziwna..." Na co pani przerwała mi i powiedziała, że słowo "dziwny" kojarzy się negatywnie. Lepiej jest powiedzieć "oryginalny". Tak więc poprawiłam się: "Więc ja jestem bardzo oryginalna, bo w książce najbardziej podobały mi się sceny morderstw.", "Rzeczywiście Ula, naprawdę jesteś dziwna".) Także bez komentarza.

"Dawca" - Lois Lowry

W społeczności, w której żyje Jonasz, wszystko jest idealne. Specjalnie dobrane kobiety rodzą dzieci, które trafiają potem do odpowiednich jednostek zwanych komórkami rodzinnymi. Każdy ma przypisanych rodziców i pracę. Nikomu nawet nie przyjdzie do głowy, by zadawać pytania. Wszyscy są posłuszni. Nie ma konfliktów, nierówności, rozwodów, bezrobocia, niesprawiedliwości... ani możliwości wyboru.
Wszyscy są tacy sami.
Z wyjątkiem Jonasza.
Podczas ceremonii dwunastolatków dzieci z dumą przyjmują przydzielone im życiowe role. Ale dla Jonasza wybrano coś specjalnego. Ma rozpocząć szkolenie u tajemniczego starca zwanego Dawcą. Jonasz stopniowo uczy się, że moc tkwi w uczuciach. Ale kiedy jego własna siła zostaje wystawiona na próbę - kiedy musi uratować kogoś, kogo kocha - może nie być gotowy. Czy jest za wcześnie? Czy za późno?

Opis troszkę przypomina mi "Niezgodną", ale podobno tak ma się tylko wydawać, ale w rzeczywistości książka bardzo się różni. Kupiłam ją, bo chciałam oglądnąć film, a ja działam zgodnie z zasadą "Najpierw książka, później film."

Teraz opis niespodziankowej książki, którą kupiłam dzisiaj w Biedronce.

"Następczyni" - Kiera Cass

Księżniczka Eadlyn dorastała, słuchając niekończącej się opowieści o tym, jak spotkali się jej rodzice. Dwadzieścia lat temu America Singer zgłosiła się do Eliminacji, podbiła serce księcia Maxona - i żyli długo i szczęśliwie. Eadlyn zawsze uważała tę piękną opowieść za romantyczną, ale bynajmniej nie marzyła o tym by ją powtórzyć. Gdyby to od niej zależało, odwlekłaby małżeństwo tak długo, jak to możliwe.
Ale życie księżniczki nie należy tylko do niej samej i Eadlyn nie może uciec od własnych Eliminacji - nawet jeśli sprzeciwia się im z całego serca.
Eadlyn nie liczy na wielkie uczucie, jest pochłonięta sprawami kraju i stara się jak najlepiej przygotować do pełnienia roli przyszłej władczyni. Okazuje się jednak, że pośród 35 kandydatów do jej ręki pojawia się ktoś, kto ma szansę zdobyć serce księżniczki. A także udowodnić, że szczęśliwe zakończenie nie jest nieprawdopodobne, jak zawsze sądziła.

Tą książę przeczytałam już miesiąc temu. Jest to (jak na razie) ostatnia część serii "Rywalki". Moim zdaniem będzie kolejna część, ponieważ wszystkie emocje zakończyły się w połowie, czyli wszystko jest takie niedopowiedziane.

To już koniec tego wielkiego postu. Mam nadzieję, że nadrobiłam 13 dni mojej nieobecności. Następny post będzie za tydzień i będzie to albo recenzja serii "Akademia Wampirów" albo "Social Media Book TAG", także w komentarzach możecie napisać, co byście chcieli zobaczyć. Do zobaczenia!

wtorek, 7 lipca 2015

seria "Wybrani" - recenzja książkowa

Z racji, że nie mam weny pisania "ciekawych" postów o czymkolwiek co znajduje się lub dzieje się wokół mnie, dziś możecie przeczytać recenzję o serii "Wybrani".


Jak pierwsza dostała się w moje ręce: poleciła mi ja koleżanka twierdząc, że muszę to przeczytać, na pewno mi się spodoba, bo to jest FANTASTYCZNE!! - tak zaczęłam. I czytałam, i czytałam, i czytałam, i czytałam dłużej. (Teraz taka historia z mojego dzieciństwa zupełnie niezwiązana z tematem: W pierwszej lub drugiej klasie otrzymaliśmy zadanie domowe, w którym trzeba było rozwinąć zdanie proste. Jedno z sentencji brzmiało: "Piesek siedzi.". Ula miała w swym krótkim życiu dużo piesków i wiedziała, że siedzący piesek tylko siedzi, nawet nie merda ogonem, bo pieski Uli merdały ogonem stojąc. Więc Ula zaczęła rozwijać zdanie - piesek siedzi i siedzi. Co napisać dalej? Ula nie mogła napisać "i wstaje", bo to brzmiało co najmniej absurdalnie. Jak Ula skończyła zdanie? "Piesek siedzi i siedzi dłużej" ;D) O czym to ja.. A tak. I dobrnęłam do ostatniej strony ostatniej części. Dwa tygodnie skończyłam tę serię, a co dalej, dowiecie się w mojej opinii.

Zarys historii: Allie jest buntowniczką. Zadaje się z dziwnym towarzystwem, ale w rzeczywistości ma wyjaśnienie - jej ukochany starszy brat zaginą. Rodzice dziewczyny zauważają problem, gdy odbierają córkę z aresztu (kolejny raz). Zapisują ją do Akademii Cimmeria, elitarnej szkoły do której chodzą dzieci wpływowych osób na całym świecie. Szkoła jest otoczona lasem, a na mapach nie istnieje. Gdy pierwsze dni Allie w szkole mijają, dziewczyna zauważa wiele "dziwactw" np. brak internetu, zakaz używania sprzętów elektronicznych, posiłki o danych porach, a także oddzielne skrzydła mieszkalne dla chłopców i dziewcząt. Nastolatka narzeka na szkołę, ale po dramatycznym zdarzeniu zaczyna rozumieć, że szkoła skrywa wiele tajemnic. Musi podjąć także decyzję co do swojego "chłopca na białym koniu".

Dla mnie: seria jest troszkę wyżej oceny "poprawna". Wydarzenia są nieprzewidywalne, akcja cały czas trwa, jednak czasami w powieściach można zauważyć monotonię tych samych wydarzeń, co stawało się nudne. W każdej książce był osobny kawałek problemu Allie, co wzbudzało moją ciekawość. Dostaje ode mnie 1 punkt więcej za to, że została z chłopakiem, którego obstawiałam od początku.

Moja ocena: 7/10

czwartek, 2 lipca 2015

Nowa nazwa i problemy z internetem

Dziś post o tym, dlaczego nie było wczoraj posta, dlaczego przeszłam małe załamanie nerwowe oraz dlaczego mam nową nazwę bloga.

Zacznijmy od problemów z internetem, bo tak właściwie wszystko się zaczęło.
W poniedziałek napisałam wam o maratonie filmowym, napisałam maile do ponad 40 blogerek, czy nie chciały by napisać o akcji u siebie, komentowałam (właściwie spamowałam) posty na fb... w skrócie rozprzestrzeniłam maraton na 20 różnych sposobów. We wtorek przychodzą panowie, aby zmienić antenę na większą, a zarazem i sygnał internetowy był większy. Bardzo się ucieszyłam, że tacy mili panowie chcą poprawić mi sygnał kilka dni przed maratonem... Aż do wieczora moja radość była wielka. Niestety o 20:00 sygnał padł aż do 7:00. W środę (wczoraj) miałam tyle spraw na głowie, że usiadłam przy laptopie o 20:00, kiedy już nie miałam internetu. Tutaj zaczyna się moje załamanie nerwowe. I nie chodzi tylko o panikę, że znowu odwołam jakąś akcję na blogu, że stracę moje cenne 10 osób, które często odwiedzają mojego bloga (które serdecznie pozdrawiam), to przerodziło się w koszmar nocny. Śniło mi się, że przyszedł do mnie jakiś gościu i zaczął się na mnie wydzierać, przez co obudziłam się o 3:00, nie spałam 2 h.... Nadszedł poranek dnia dzisiejszego (czwartek). Otworzyłam oczy około 8:00 i sprawdzając na telefonie internet, jakoś tam chodził. Ja już stwierdziłam, że usunę bloga, założę nowe konto na google, stworzę nowego bloga..... I już to zrobiłam, jednak przyjechali ci "mili" panowie i zmienili mi antenę na starą. Jednak stwierdziłam, że stara nazwa mi się podoba i ją zmieniłam. Niestety nie mogę zmienić od razu do tej nazwy witrynę internetową, gdyż muszę czekać 3 miesiące, żeby blogger uznał że tamta nazwa jest wolna.

I to cała historia, która tak przeplata się między sobą i streszczająca moje nerwy ostatnich trzech dni. Mam nadzieję, że wieczorem internet będzie chodził (dam wam znać jutro). Tymczasem do zobaczenia w następnym poście.
Copyright © 2014 Orsolia
Designed By Blokotek