Tylko raz wzięłam się za jakieś treningi ćwiczeń i nawet dobrze szło... przez 5 tygodni. Później sobie mówiłam "A tam, nadrobię jutro!". I to koniec mojej kariery.
Drogi czytelniku, nie myśl, że nigdy nie schudłam! Było tak na wakacjach 2014 roku, kiedy to założyłam sobie niewidoczny aparat ortodontyczny (o mojej karierze stomatologicznej mogłabym napisać osobny post i może kiedyś tak zrobię, w każdym bądź razie to był dla mnie cud techniki). Było to na początku lipca, bo chciałam, żeby w szkole się nie śmiali ze mnie, że dziwnie mówię, a w tym samym czasie jechaliśmy do Bułgarii ze znajomymi. Na miejscu starałam się jeść mało, bo nie wiedziałam za bardzo co mogę, a czego nie mogę. Na moje szczęście na śniadanie zawsze był makaron z serem (a niby taki tuczący), a na obiad i kolację frytki z ketchupem (jak byłam mała jadłam to nałogowo, także to był mój mały powrót do dzieciństwa). Jadłam wolno i wszystko przepijałam wodą, a w ramach słodkości były lody. Tak w 15 dni schudłam 4 kg. Nie potrwało to długo, bo wróciłam do szkoły...
No i do tej pory nic nie robiłam aż do teraz (do godziny prawie 1:00)! Postanowiłam wziąść się za siebie, bo w końcu do wakacji niecałe trzy miesiące, a święta mamy już za sobą...
Ja postanowiłam założyć konto na stronie vitalia.pl, gdzie każdy znajdzie wyzwanie dla siebie. Można nie jeść słodyczy przez miesiąc, albo chodzić po górach w zależności, co najbardziej ci odpowiada. Ja biorę się do roboty i mam nadzieję, że ktoś do mnie dołączy. Możecie pochwalić się swoimi dokonaniami w komentarzach, a ja tym czasem zbieram się do spania.

