niedziela, 13 kwietnia 2014

fragment opowiadania

Oto początek mojego opowiadania. Może, jeśli wam się spodoba, stworzę drugiego bloga z opowiadaniami. Na razie przeczytajcie:
"Siedziałam na parapecie wyłożonym poduszkami, spoglądając przez okno na ruchliwe ulice San Francisco. Oni mają życie w pośpiechu, ciągle coś się dzieje, a ja siedzę w swoim pokoju. Chodzę do jednej z gorszych szkół w mieście. Moich rodziców nie stać na naukę. To cud, że możemy mieszkać tutaj, w dwupokojowym mieszkaniu w centrum. Ja i moja młodsza siostra, Cassie, dzielimy pokój, a nasi rodzice śpią na kanapie w małym salonie. Ja, Lara, staram się pomagać finansowo, więc rozdaję ulotki w galerii handlowej. Nie wiele mam z tego, ale każdy pieniądz się liczy.
-Lara, Lara, Lara, zobacz co narysowałam! - przybiegła Cassie z kartką papieru w prawej ręce. Miała niezwykły talent, choć musiała nad nim popracować.
- Co to jest? - zapytałam z lekkim zdziwieniem w głosie, choć wiedziałam, że na rysunku jest jakiś miś. Uwielbiała je rysować.
- Pan misiu truskawkowa łapka. To jego pierwszy portret.
- Śliczny. Idź i przyczep go do lodówki, aby rodzice zobaczyli, gdy wrócą z firmy.
Pracowali w małej korporacji. Wychodzili z domu o 8:00, a wracali o 20:00. Mama pracowała jako sekretarka, a tato był organizatorem do spraw podróżniczych w popularnej gazecie.
- Cassie, odrobiłaś lekcjie?
- Nie.
- No to na co czekasz? Już idź odrobić pracę. Jeśli będziesz potrzebowała pomocy, wołaj. Ja idę zrobić obiad.
- Dobrze. - odpowiedziała swoim dziecinnym głosem. Miała siedem lat, więc to było wyjaśnialne.
Poszłam do kuchni po drodze zastanawiając się, co przygotuję. Może nie mieliśmy dużo pieniędzy, ale ja nie chciałam przygotowywać dań ze słoika. Lubię gotować. Wstawiłam w garnku wodę ,a po zagotowaniu włożyłam do niej cztery paczki ryżu. W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Zobaczyłam przez wizjer, że to był listonosz. Otworzyłam. Podał mi dwa listy. Jeden zaadresowany do Madeline Foster, a drugi do Chrisa Fostera. Odebrałam je podpisując się w odpowiedniej rubryczce. Po zamknięciu drzwi zobaczyłam, od kogo są. To było z banku. Wiedziałam, że rodzice spłacają duży kredyt. Odłożyłm listy do koszyka stojącego na szawce blisko drzwi. Poczułam zapach gotującej się wody. Poszłam do kuchni sprawdzić, czy wszystko w porządku.
- Lara, możesz tu przyjść? - usłuszałam piskliwie to zdanie. Szybko poszłam w stronę pokoju.
- Ile to jest 3×8?
- Pamiętasz jak uczyłam cię mnożenia na kasztanach? Masz trzy stosiki po osiem kasztanów. Ile masz ich w sumie?
- 24.
- Bardzo dobrze. Dużo jeszcze ci zostało?
- Kilka przykładów z matematyki.
- Rób je spokojnie obiad będzie za 10 minut.
Powędrowałam w stronę kuchni. Wyłączyłam palnik na którym gotował się ryż i wyłowiłam torebki na talerz. W czase małego stygnięcia podgrzałam w mikrofali kurczaka ze wczoraj razem z sosem. Nakryłam do małego stołu i zawołałam Cassie.
- Jak ci smakuje? - zapytałam z dwoma widelcami ryżu w ustach.
- Dobre, jak zwykle. - odpowiedziała mi siostra z lekko przygnębionyn głosem
- Co się stało?
- Chcę, żeby rodzice wrócili.
- Wrócą za parę godzin, a w tym czasie możemy zagrać w makao. Tylko posprzątaj po obiedzie.
Porządki zajmowały mało czasu. W tym momencie do mieszkania wpadła Rebecca, sąsiadka i koleżanka ze szkoły, a tuż za nią wszedł Christian. On mieszka piętro wyżej.
- Co porabiacie? - zapytała Rebecca z entuzjazmem w głosie. Miała na sobie krótkie, czarne spodenki, żółty t-shirt, zielony szal i brązową czabkę na głowie. - Jest taka ładna pogoda, a wy będziecie grać w makao?
Miała rację, pogoda jak na wczesną wiosnę była piękna."
Co myślicie?

6 komentarzy :

  1. Bardzo mi sie podoba :)) swietne opowiadanie :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę mało opisów.
    Błędów nie zauważyłam.
    Nie wiem z jakiego gatunku będzie/jest to opowiadanie, ale dobrze, że nie ujawniłaś wszystkiego w tym fragmencie. Pobudza to ciekawość ( przynajmniej moją).

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zauważyłam błędów, ale jakoś mnie to nie zaciekawiło.
    Nic sie takiego nie działo, żadnej akcji. Bohaterowie też się niczym nie wyróżniają.
    Powinnaś popracować nad rozwijaniem się akcji.
    A co do mojego bloga to chciałam coś sprostować.
    Po prologu nie moge od razu kogoś zabić. Zresztą to dopiero pierwszy post i wszystko musi sie jeszcze rozkręcić, przecież nie moge wszystkich pomysłów rzucić na jeden post, prawda?
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma absolutnie zadnych bledow ale nadal nwm o czym to opowiadanie bedzie
    teenluxy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Lekko się czyta, błędów wyłapałam tylko kilka (głównie stylistyczne, po przeczytaniu tego ze dwa razy sama byś je znalazła). Nie wiadomo jednak w ogóle o czym historia jest. Rozumiem, że takie fragmenty nic nowego nie wnoszące też muszą być, ale jako próbkę opowiadania mogłaś dać coś ciekawszego.

    Pozdrawiam.
    kraniec-teczy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Według mnie nie ma błędów, a opowiadanie całkiem fajne ;))

    Obserwujemy? :)
    Mój blog [KLIK]

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Orsolia
Designed By Blokotek