poniedziałek, 26 stycznia 2015

Mój dzień....

W tym poście opiszę wam swój dzisiejszy dzień. Miałam dziś wstawić recenzję trylogii "Niezgodna", nawet mam to już gotowe, ale stwierdziłam, że ten dzień zasługuje na dogłębne zastanowienie.

No to zacznijmy od początku...
Obudziłam się o 2:30 w nocy (pewnie to wszystko wina Krzysia). Napiłam się wody, którą zawsze mam przy łóżku, bo często zasycha mi gardło i muszę coś pić. Później poleżałam chwilkę, znowu się na piłam, znowu poleżałam... i tak, w ten oto magiczny sposób zrobiła się na zegarku 3:00. Pomyślałam (przepraszam, to Krzysiu przemówił): "Pewnie i tak nie zasnę, to sobie poczytam i może troszkę poczuję się śpiąca." Przy łóżku miałam książkę pt. "Gwiazd naszych wina". W niedzielę przeczytałam tylko jeden rozdział, ale trzeba podkreślić, że nie zaczynałam tej powieści od początku. Czytam, czytam i czytam.... aż tu nagle leci jakaś piosenka. Ja od razu przestraszona, co się dzieje. Okazało się, że to był mój budzik, który był nastawiony na 6:00. Przez 3 godziny przeczytałam 170 stron, czyli troszkę ponad połowę książki. Wtedy wydawało mi się, że ten dzień będzie jakiś inny od wszystkich.

Poszłam do szkoły, przebrnęłam przez wszystkie lekcje (najfajniej było na matmie. Ja siedzę w ostatniej ławce, a nauczycielka zawsze ma nas gdzieś.. aż w końcu wpadłam na rewelacyjny pomysł zrobienia zakupów książkowych przez internet. Muszę was poinformować, że na moją książkową półkę trafią wszystkie części "Zmierzchu" + jakiś dodatek do serii. Za wszystko zapłaciłam około 80 zł, więc myślę, że było warto. Tak się robi zakupi na matmie.) Ostatni miałam w-f, a pan nas tak wymęczył, że po 45 minutach ledwo stałam na nogach. Idę w kierunku szatni, a tu nagle koleżanka z klasy mówi mi, że na dole, przy moim wieszaku, leży jakiś prezent dla mnie. Krzysiu od razu zareagował, mówiąc: "Ktoś tak strasznie mnie nienawidzi, że aż mi bombę wysyła." Ja schodzę o szatni, a tam torebka prezentowa z rafaello w środku, Oczywiście musiał być też podpis: "Dla pięknej Uli Kapusty". (Tak w ogóle muszę wam powiedzieć, że jeśli będziecie mi coś wysyłać, moje nazwisko się nie odmienia, więc powinno być: "Uli Kapusta")
Wszyscy robili z tego aferę, a ja wiedziałam, od kogo to jest, bo mi koleżanki powiedziały. My rozmawiamy ze sobą około raz na dwa miesiące, choć jak teraz próbuję sobie przypomnieć ostatni raz, to było w tamtym roku szkolnym.

Tak minął mi dzisiejszy dzień, który wolałabym wymazać z pamięci. Choć szczerze liczę na kolejną nieprzespaną noc i czytanie przez trzy godziny. Jak głosi mój cytat, który napisałam sobie na etui na telefonie (oczywiście też na matmie): "Lepiej być pozbawionym snu z powodu książek, niż pozbawionym książek z powodu snu."

5 komentarzy :

  1. a ja dziś cały dzień siedziałam w domu ;/

    http://follow-ones-nose.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. czytać w nocy i jeszcze iść do szkoły ? :o mistrzostwo ! ah, w poprzedniej szkole czytałam na matematyce, teraz niestety się nie da. A cytat bardzo trafny ! obserwuję. :)

    http://awiphotography.blogspot.com/ fotografia autorska, zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie masz, że ci ktoś prezenty wysyła, też tak chce :) U mnie w szkole, jak zwykle pani z angielskiego wydiera się na moja grupę. Normalność...
    Cytat bardzo fajny :)
    http://zawsze-usmiechniete.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Orsolia
Designed By Blokotek