czwartek, 12 lutego 2015

Tłusty czwartek i walentynki

Tak, więc dziś mamy tłusty czwartek, choć ja nazywam go dniem "ile zjadłeś pączków?, bo ja zjadłam więcej". Ja osobiście nie jadam tych bomb tłuszczowo - cukrowych w liczbach naście, ale zaledwie 3 do 5. W tym roku trafiło się, że zjadłam 3 (i jestem z tego dumna!).

Nie mówmy o słodkościach, bo już mnie mdli. Przejdźmy do tematu walentynek. Tak, też kocham co roku siedzieć w domu pod kołderką i oglądać komedie romantyczne. Oczywiście w tym roku musi być inaczej (bo już miałam dla was niespodziankę, ale zaraz wypłyną moje żale) i idę na przebieraną imprezę. Dlaczego nie może być jak zawsze? Przebieram się za grecką boginię (chciałam być piratką, ale strój nie był za ciasny, ale nie był też komfortowy. Myszki miki nie było, więc ostałam grecką boginią (tak, będziecie mogli mnie oglądać w następnym poście, pozwalam wam).


To teraz przeczytajcie moje żale: więc narodził się w mojej głowie pomysł (mniej więcej kiedy opublikowałam ostatni post, więc jakoś w poniedziałek), żeby zrobić na moim kanale na yt (mam go ze względu na bloga, ale nic nie nagrywam) takiego liva dla osób, które tak jak ja (oczywiście oprócz tego roku) siedzą w domu pod kocem i oglądają filmy. No wiecie, oglądalibyśmy razem, tak milej, no, więc tak mój plan wziął w łeb, kiedy następnego dnia, obmyślając szczegóły, mój kochany tato oznajmił mi, że w sobotę idę na imprezę z naszymi znajomymi. Pocieszenie jest takie, że ten live kiedyś się odbędzie, prawdopodobnie w następny weekend, o ile coś mi nie wypadnie. Tak samo, jak odbędzie się wyzwanie książkowe (kliknij w kartę "wyzwanie książkowe, a dowiesz się czegoś więcej), ale nie wiem kiedy, bo to trzeba wszystko organizować, co troszeczkę potrwa, ale myślę, że rozpoczniemy gdzieś na początku marca.

Przepraszam, że nie będzie w weekend posta, ale w sobotę mam tę imprezę, w niedzielę powita mnie nauka (niestety kończę ferie, a "Romeo i Julia" samo się nie przeczyta) więc nie będę mieć czasu, ale obiecuję, że możecie zobaczyć nową notkę w poniedziałek.

12 komentarzy :

  1. ja walentynki spędzam jak każdy normalny dzien :D
    ciekawy post ;d

    Mój Blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny post! Ja osobiście dziś zjadłam tylko jednego pączka i jestem z tego dumna ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:

    http://flaweles.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy post :) zapraszam do siebie, dopiero uczę się blogować.

    katycatlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny post! :)
    ja walentynki też spędzam pod kocem z jakąś komedią romantyczną i do tego kubek gorącej herbaty lub czekolady ;3

    http://olcik-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. ja nie zjadłam żadnego pączka. nie miałam ochoty ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie walentynki, to nic szczególnego. Dzień, jak każdy inny i nie rozumiem tego zachwycania się. Pary, które do tej pory nie okazywały sobie zbytnio uczuć, nagle czują do siebie ogromną chemię i nie potrafią bez siebie żyć! Szkoda, że tylko przez jeden dzień w roku.
    No dobrze, już kończę zawodzić.
    Szkoda, że live nie będzie, ale życzę Ci dobrej zabawy! :)
    http://antisocial-its-me.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tam kocham bomby tłuszczowe :3
    Świetnej imprezy życzę Afrodyto? Ateno? Hero? Artemido? xD
    http://booklover-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie zjadłam nawet jednego pączka ;(
    A Walentynki spędziłam z koleżankami ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie zjadłam w tym roku ani jednego pączka i jestem z siebie dumna- dietka :D
    Natomiast jeśli chodzi o walentynki, zaczęłam je lubić wtedy, kiedy spędziłam je
    pierwszy raz z moim ukochanym :) W tym roku nie było nam niestety dane spędzić
    tego dnia razem, więc wybrałam się na spotkanie z przyjaciółmi, kino, piwko, idealnie :)

    Pozdrawiam, shslove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Doskonały blog. Niewątpliwie oryginalny. Polecam stosowanie epitetów w tekście oraz przytaczanie historyjek i opowiastek (najlepiej autentycznych). To podniesie zainteresowanie blogiem i wpłynie na poczytność. Z góry dziękuję za kom na moim blogu :-)

    http://zagrobelny.pl/porywaj-tekstem/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja ograniczam się do maksymalnie trzech pączków. Co za dużo, to niezdrowo, a dieta sama się nie będzie trzymać. Co będzie jeśli przytyję i kręgosłup mojego konia nie wytrzyma? D: (typowy koniarz - odchudza się by koniu było lżej :') )
    Pozdrawiam
    // Aroosa
    http://stories-by-aru-and-saki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Jato zjadłam 8 i się tego wstydze ale ok. Fajny Post! Może wspólna obserwacja?
    http://isabelfashions1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Orsolia
Designed By Blokotek